Ola-Bania Zdrowia

wegeWEGE W PRACY?

Zastanawialiście się kiedyś jak to jest być wege? Czemu w jednej chwili niektórzy postanawiają zrezygnować z mielonych i rosołu na rzecz zieleniny? Szaleńcy i indywidualiści? A może zwyczajni ludzie, których pełno wokół was? Bania Zdrowia postanowiła ruszyć w świat i odwiedzić tych, których życie kręci się głównie wokół warzyw i owoców. Mamy dla was wiele ciekawych historii w zanadrzu.

POCZĄTKI

olaNajpierw opowiemy o sobie, tzn. ja Ola opowiem o swojej przygodzie z wegetarianizmem. Będzie patetycznie i prawdziwie. Czasami trochę z przymrużeniem oka. Czy wegetarianizm to zawsze ostra jazda bez trzymanki? Czytajcie.

WEGE IGNORANTKA

Trzymając się nomenklatury wegetarianką stałam się w grudniu 2013 roku, wcześniej przez prawie sześć lat byłam peskowegetarianką (osobliwa nazwa) znaczy to tyle, że od czasu do czasu zdarzało mi się zjeść rybę. Zagorzali wegetarianie nazwaliby mnie pewnie ignorantką. Cóż jednak w końcu wkroczyłam na „jedynie słuszną drogę”. Po przeczytaniu książki „Jeść przyzwoicie”, dokładnie na dwa tygodnie przed wigilią, podjęłam decyzję: „Rybom i owocom morza również dziękuję”.

Inna odmiana wegetarianizmu, która panuje w drugiej połowie Baniowej kuchni to semiwegetarianizm. Do tej grupy należą osoby, które uwielbiają jedzenie wegetariańskie, jednak od czasu do czasu na ich talerz trafia mięso. Jak więc widzicie nie jest trudno być wegetarianinem. Z dumą stwierdzam, że większość mojej rodziny i znajomych jest semiwegetarianami. Bo jak tu nie lubić Baniowego jedzenia?

PO CO CI TEN WEGETARIANIZM?

DSC_0112To standardowe pytanie, które słyszy wegetarianin nie raz, nie dwa, nie trzy a więcej niż cztery razy. Każdy ma swoje powody. Jeden zdrowotne, inny ideologiczne. Moją motywacją była pewna rozmowa, jeszcze za czasów mojej aktywnej działalności w organizacji studenckiej AEGEE. Pamiętam ją do dziś. Od tamtego czasu stałam się zmorą wszystkich organizatorów szkoleń: „Gdzie jest ta wegetarianka? Mamy dla niej rybę.” Cóż taka prawda, że w większości restauracji, gdy pytam o dania wege, najpierw poleca się mi wszystkie pozycje z rybą w tle. Wegetarianizm wymaga więc dość dużej świadomości na temat tego co może się znajdować w twoim jedzeniu, a co na pierwszy rzut oka z mięsem nie powinno mieć nic wspólnego. Przykładowo takie pączki na Tłusty Czwartek. Te tradycyjne, smażone na smalcu, odpadają. Albo tajemnicze E441 w jogurtach czyli po prostu żelatyna wieprzowa. Kto by pomyślał, prawda? Jogurt i mięso? A właśnie takie drobiazgi stają się zmorą niektórych wegetarian. Zapytacie pewnie teraz po co utrudniać sobie życie? Odpowiedź jest prosta. Większość wegetarian po prostu lubi życiowe wyzwania. I tyle. 

WEGE W PRACY

1_DSC0232Jestem fanką zup, więc dzień bez ciepłej bądź zimnej zupy uważam za stracony. Zupę czasami jem na śniadanie, ale przeważnie pakuję ją do słoika i podgrzewam w pracy. Jej zapach roznosi się potem po całym biurze i aż sama się dziwię moim współpracownikom, że do tej pory jeszcze żaden z nich nie poszedł za moim przykładem. Mam też w kuchni w pracy swój składzik jabłek i gruszek, które „ratują” mnie przed zjedzeniem kolejnego Snickersa. Planuję jeszcze zamontowanie słoika, w którym będę gromadzić orzechy i wszelkie bakalie. Żeby znowu nie zjadać ich za dużo na noc. Pamiętacie o zegarze biologicznym naszych organów?

CZY TO ŁATWO?

Decyzję o przejściu na wegetarianizm podjąć jest dość łatwo. Gorzej z jej utrzymaniem. Warto jednak nie dawać wiary dość oryginalnym poglądom takim jak: bez mięsa nie będziesz miał siły, zapadniesz na anemię, wypadną ci wszystkie zęby i włosy. Co mięsożerca to inna opinia, co wegetarianin to inna odpowiedź. A jak donosi większość naukowców to wegetarianie żyją dłużej niż przeciętny zjadacz mięsa. Ja radzę początkującym wegetarianom polubić rośliny strączkowe, kasze (szczególnie jaglaną i gryczaną), zioła i bakalie. I pamiętajcie. Nie zajadajcie się tylko serami, bo, tak jak i mięso, również dość mocno zakwaszają nasze organizmy.

BYCIE WEGE JEST FAJNE

312675_10150304461342080_203489689_nLubię być wegetarianką. Choć przyznam się wszem i wobec mam za sobą kilka chwil słabości i buntu (kebab w Londynie czy cudownie pachnący rosół). Dzisiaj już jednak potrafię przygotować rosół wegetariański, więc pokusom mówię zdecydowanie nie. A smaku tamtego londyńskiego kebaba nie wspominam dość dobrze.

Dlaczego jestem wegetarianką? Zabrzmi to może patetycznie, ale staram się w ten sposób być fair wobec natury i świata wokół mnie. Po prostu. A dodatkowo bycie wege otwiera drzwi do świata kreatywności w kuchni.

 

 

 

Jedna myśl nt. „Ola-Bania Zdrowia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *