WEGE w pracy: Deco Dino

_DSC0309Justyna, wegetarianka z dwuletnim doświadczeniem, graficzka, właścicielka firmy Deco Dino.

Justynę odwiedzam w jej pracowni. Przestrzeń jest pełna starych komód, foteli, stolików, które przeżyły już swoje dni świetności. W powietrzu unosi się zapach farb, na podłodze porozkładane pędzle. Znalazłam się w małym królestwie renowacji mebli. Justyna, właścicielka Deco Dino, opowiada mi o swojej pasji do przywracania świetności starym meblom, ale głównym tematem naszej rozmowy jest na początku jej wegetarianizm.

MOTYWACJA:

kotJustyna mówi, że wegetarianką jest krótko, bo dopiero dwa lata. Nigdy nie jadła dużo mięsa, więc decyzja o przejściu na wegetarianizm nie była dla niej wyzwaniem. „Nie mam wśród przyjaciół wegetarian, więc motywowałam się sama. Choć na początku częściej słyszałam opinie odradzające mi wegetarianizm: – Jesteś zbyt chorowita. Jak przestaniesz jeść mięso, będzie jeszcze gorzej – Przestałam i jest mi z tym o wiele lepiej. Czuję że zrobiłam coś dla swojego ciała, dla siebie”.

Podoba mi się opowieść Justyny o tym jak jej ciało polubiło nowy sposób odżywiania. Widać, że wegetarianizm to dla niej nie tylko sposób odżywiania, ale i styl życia. Swoją historię wegetarianizmu przeplata z historią powstania:

DECO DINO

„Chciałam stworzyć miejsce, które da mi świadomość, że robię coś co nie niszczy środowiska wokół mnie. Dzięki renowacji starych mebli mam poczucie, że choć trochę przyczyniam się do zbilansowania śladu ekologicznego, na zasadzie ‚think globally, act locally’. Najbardziej podoba mi się to, że ktoś dając mi mebel do odnowienia, unika wyrzucenia czegoś sprawnego, ale zniszczonego na śmietnik i zakupu nowego modelu, dzięki czemu bilans dla środowiska jest neutralny a nie ujemny. 

stolikNa własnej skórze przekonałam się, jak cudowne rzeczy mogą powstać, gdy oddamy je w ręce Deco Dino. Prawie stuletni stolik mojego pradziadka doczekał się bajkowej metamorfozy. Pięknie, stylowo i funkcjonalnie jak mówi Justyna.

JAK GOTUJESZ:

Justyna lubi gotować. „Gdy mieszkałam w Anglii, po pracy wracałam do domu i całe wieczory spędzałam w kuchni przygotowując co się da. Teraz nie mam na to za wiele czasu. Często obiady przygotowuje mama mojego chłopaka. Wtedy w kuchni stoją dwa garnki. Jeden dla mięsożerców, drugi dla mnie”.

Poprosiłam Justynę o przygotowanie przepisu na bloga. I cóż dowiaduję się, że może być z tym problem. Znacie pojęcie gotowania intuicyjnego? To bardzo świadomy rodzaj gotowania. Jesz dokładnie to na co twój organizm ma w danym momencie ochotę. Dajesz intuicji przyzwolenie na sterowanie twoim menu. I właśnie tak gotuje Justyna. Otwiera lodówkę, sprawdza co jest w środku i łączy ze sobą smaki, których właśnie potrzebuje. Dlatego rzadko jej się zdarza przygotować dwa razy podobne danie. Eksperymenty i odwaga w kuchni. To jest właśnie to do czego chcemy was zachęcić.

WEGE W PRACY:

unnamedJustyna często przynosi sobie jedzenie do pracy. Lubi robić zapiekanki warzywne bądź warzywa z kaszą jaglaną czy gryczaną, które potem zjada przez dwa dni. Ale jak sama przyznaje: „W pracy nie przykładam dużo uwagi do jedzenia. Nie sprawdzam żadnych tabeli żywieniowych dla wegetarian, choć lubię sobie poczytać o właściwościach i zaletach warzyw czy owoców. Potem gdy znajdę czas na gotowanie, czasem sobie o nich przypominam.”

Widać jednak, że właścicielka Deco Dino obecnie niewiele czasu ma na spędzanie go w kuchni. „Często ratują mnie słoiki z zupkami czy naleśniki/pierogi zrobione przez moją troskliwą mamę lub mamę mojego chłopaka. W związku z tym, że pracę mam czysto fizyczną i naprawdę potrzebuję codziennie dużo energii, zawsze mam ze sobą jakieś banany, suszone morele czy orzechy. I ogólnie większość dań posypuję np. prażonym słonecznikiem czy prażonymi ziarnami dyni, które też lubię mieć pod ręką w pracy, do energetycznego podskubywania.”

_DSC0375ULUBIONE WARZYWO:

„Nie mogę się już doczekać, kiedy botwinka po raz pierwszy w tym roku pojawi się w sklepach. Wtedy z powrotem wracam do kuchni, do gotowania”. I mimo, że w pracowni niecierpliwi się coraz więcej mebli, wierzę Justynie, że na wiosnę porzuca na chwilę ten swój mały świat i udaje się do kuchni. Cóż sezon na botwinkę jest przecież dość krótki.

A już jutro testujemy i publikujemy przepis Justyny na placuszki szpinakowo-soczewicowe z kolendrą.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *