Odżywianie w zgodzie z ciałem

5_2

Fot. kaszalot

Jesteś tym co jesz. To stwierdzenie, które pojawia się w większości poradników żywieniowych. Co się za nim kryje? Przede wszystkim nasze ciało. Ciało, które akceptujemy mniej lub bardziej.

Zróbmy sobie wspólnie mały test. Zastanów się teraz, jaka sytuacja zdarza Ci się częściej.

Podchodzisz rano do lustra i patrząc na siebie stwierdzasz: „Ale dziś cudownie wyglądam!”. Czy może jednak ma miejsce inna sytuacja. W głowie słyszysz: „Przecież nie mogę wyjść tak do ludzi. Wyglądam beznadziejnie”. Od czego to zależy? Przecież nie jesteśmy w stanie zmienić się z dnia na dzień. Jednego dnia wyglądać cudownie, innego beznadziejnie. Skąd więc ta rozbieżność?

Ciało jako perpetuum mobile

autor Marta Frej

autor Marta Frej

Nasze ciało jest mechanizmem doskonałym. Funkcjonuje jak perpetuum mobile. Raz wprowadzone w ruch, rzadko kiedy pozwala sobie na odpoczynek. Nawet w trakcie snu nasze organy pracują. Jeśli oczywiście nie urodziliśmy się z wadami wrodzonymi i jeśli dbamy o to nasze ciało. I nie chodzi tu wyłącznie o dbałość w sensie dobrego odżywiania czy uprawiania sportów. W podejściu które chciałybyśmy wam zaproponować chodzi głównie o akceptację swojego ciała, takiego jakim jest. Wcale nie jest to takie łatwe zadanie, jakby mogło się wydawać. Jednak takie podejście może zmienić nastawienie do jedzenia, umożliwić czerpanie z niego przyjemności, a co za tym idzie pozbycie się kilku kompleksów, a może nawet i kilogramów.

Czy diety kłamią?

Na czym opiera się większość współczesnych diet odchudzających? Oczywiście każdy z nas mógłby spokojnie odpowiedzieć na to pytanie. Liczenie kalorii, podporządkowanie się jakimś niejasnym regułom, które nijak mają się do twojej dotychczasowej diety, diametralne zmiany sposobu odżywiania i kilka tygodni/miesięcy męczarni. Szacuje się, że obecnie trzy czwarte kobiet i połowa mężczyzn stosowała przynajmniej raz w życiu jakąś dietę. A co po diecie? Wracamy do starych nawyków, gdyż te związane z dietą były przecież tylko tymczasowym działaniem. Nie wiązały się najczęściej ze zmianami dotyczącymi akceptacji siebie i swojego ciała. Nie trudno się więc dziwić, że według niektórych badań tylko 17 % ankietowanych jest zadowolonych ze skutków diet, jakie stosowali. O efekcie jojo nie trzeba chyba wspominać.

12Zaakceptuj siebie i swoje ciało. Daj mu przyjemność

A gdyby tak podejść do jedzenia trochę inaczej? Odkryć w nim przyjemność jaką daje ciału? A na ciało popatrzeć jako na boski mechanizm? Mechanizm który nas wspiera, który staje się naszym sprzymierzeńcem a nie na wrogiem.

„W naszej kulturze ciało podporządkowuje się umysłowi i nakazom rozumu. Często uczy się nas ignorować zmęczenie, głód, niewygody i potrzebę opieki. Każe się nam postrzegać ciało jako przeciwnika szczególnie wtedy, gdy wysyła ono sygnały, których nie chcemy słyszeć. (…) Zachęca się nas do uciszania ciała i rzucania mu wyzwań, trzeba znać różnicę między doskonaleniem a forsowaniem. Jeśli nie jesteś w stanie się o siebie zatroszczyć bez wypicia alkoholu, zapalenia papierosa czy objadania się, to jest to oczywista oznaka forsowania ciała”. Christiane Northrup (Ciało kobiety, mądrość kobiety)

Chciałybyśmy w ramach eksperymentu zaproponować wam i sobie pewien program odkrywania przyjemności płynących z jedzenia włączając do tego procesu świadome postrzeganie doznań płynących z ciała. Co wy na to? Od następnego tygodnia w newsletterze i na stronie będą pojawiać się wpisy i wyzwania, które chcemy w tym nowym roku podjąć z wami. Jeśli jesteś zainteresowana/zainteresowany, to zapraszamy do kontaktu, a w komentarzach czekamy na wasze opinie i dzielenie się doświadczeniami.

„Wiem jak wygląda zdrowie, a zaczyna się ono od akceptacji własnego ciała oraz świadomości, że ciało jest manifestacją myśli i przekonań, które zawsze można zmienić i zaktualizować”.

C. Northrup, Ciało kobiety, mądrość kobiety

5 myśli nt. „Odżywianie w zgodzie z ciałem

  1. Mam podobne spostrzeżenia. Od kiedy pamiętam, byłam wręcz obsesyjnie uzależniona od słodyczy i słonych przekąsek. Codziennie szłam do Biedrony po conajmniej dwie paczki czipsów, czy popcornu lub zamiennie – 2 czekolady. Nigdy nie miałam problemów z wagą (nie mam pojęcia jak po czymś takim nie tyłam), przy czym papierosy i alkohol (w ”zdrowych” ilościach, czyli na imprezach). Od kiedy przeszłam na wegetarianizm, zauważyłam, że coraz mniej mnie ciągnei do każdego z powyższych. Chodzi tu na pewno również o to, że wegetarianie zazwyczaj uważniej czytają skład produktów i z czasem opis zawartoścui takich czipsów, powodował u mnie wielki niesmak i zazwyczaj odkładałam opakowanie na półkę. Im dalej w mój wegetarianizm, tym spokojniej przechodzę w sklepie wśród tych wszystkich półek z niezdrową żywnością. Teraz wszelkie czipsy, czekolady itd, są dla mnie niewidzialne. Zero pokus. Od kiedy poszłam w swoim wege jeszcze dalej i odrzuciłam nabiał, mój organizm odżył jeszcze wyraźniej i sam stworzył sobie taką barierę i listę produktów, których nie akceptuje. Wydaje mi się, że im bardziej idzie się w clean eating, tym mocniej czujemy nasze ciało i to ono jako doskonała, boska maszyna, samo nakierowuje nas na prawidłową ścieżkę, niemal bezwiednie. Nie zauważyłam nawet, kiedy papierosy i alkohol również stały się dla mnie niewidzialne. Mój organizm tego po prostu nie akceptuje, a ja go słucham i dobrze nam razem 🙂 W końcu czuję pełną harmonię 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *