Dieta bez pszenicy

Dieta bez pszenicyPyszny, chrupiący tost na śniadanie, makaron z zielonym pesto i suszonymi pomidorami na obiad, na kolację kromka chleba wieloziarnistego z ulubioną pastą, a do filmu na wieczór paluszki albo krakersy. Brzmi smakowicie, nieprawdaż?

A gdyby tak ktoś powiedział wam, że chleb to narkotyk?

Że nawet dwie małe kromki chleba to glikemiczna bomba i że ich zjedzenie można przyrównać do zjedzenia jednego Snikerska? Uwierzylibyście?

Kolejna modna dieta?

1_DSC0301-1Amerykę już w 2012 opanował szał na jedzenie bezglutenowe.                     O makaronach ryżowych, ziarnach quinoa rozpisują się gazety, aktorzy i aktorki licznie przechodzą na nową dietę bezglutenową. A jednym z jedzeniowych trendów 2014 ma być makaron bezglutenowy z ryżu, gryki czy właśnie quinoa. Co to wogóle jest gluten i skąd się wzięła popularność diety bez pszenicy w Stanach? Opowiemy wam trochę o inspiracjach płynących z książki dr. Williama Davisa „Dieta bez pszenicy”. Od razu zaznaczamy: nie jest to pozycja wyłącznie dla wegetarian. Autor wręcz promuje jedzenie mięsa. Jednak warto dowiedzieć się jaki wpływ na nasz organizm wywiera pszenica i trochę zmniejszyć jej obecność w naszym menu.

Chorujesz? Może to wszystko wina pszenicy…

pszenicaDr William Davis, amerykański kardiolog, już od kilkunastu lat propaguje wśród swoich pacjentów dietę bezglutenową. Po przeczytaniu jego książki „Dieta bez pszenicy” można odnieść wrażenie, że odstawienie tego zboża z jadłospisu to dla większości z nas lek na całe zło. Znika cukrzyca, problemy z trądzikiem, oponki na brzuchu, problemy z trawieniem, nie wspominając już o chorobie trzewnej czyli celiaki. W książce przytoczone są badania i przykłady przedstawiające przypadki, w których odstawienie pszenicy, rzeczywiście spowodowało zniknięcie wielu chorób. Co takiego ma w sobie ta pszenica, że może działać na zdrowie niektórych z nas dość destrukcyjnie?

Pszeniczny narkotyk

Na skutek trawienia pszenicy w organizmie powstają morfinopodobne związki, które wywołują objawy podobne do narkotycznego głodu i znacznie wpływają na nasz apetyt. Zacytuję tutaj doktora Davisa, który moim zdaniem zwraca uwagę na dość znaczący element funkcjonowania leków odchudzających.

Na Uniwersytecie Michigan osoby ze skłonnością do objadania się zamknięto na jedną godzinę w pokoju pełnym jedzenia. Uczestnicy, którym podano nalokson (używany w najczęściej w przypadku zatruć środkami narkotycznymi), skonsumowali o 28 procent mniej pszennych krakersów, paluszków i precelków. (…) Jak można się było spodziewać przemysł farmaceutyczny zastosował tę strategię przy opracowaniu leku odchudzającego, który zawiera naltrekson, doustny odpowiednik naloksonu.

Jeśli więc koncerny farmaceutyczne zdają sobie doskonale sprawę z zależności pomiędzy jedzeniem, a otyłością, to z pewnością taką świadomość ma również branża spożywcza. I tak biznes się kręci. Im więcej jedzenia, tym częściej wykupujemy pastylki na odchudzanie. Nałóg? Błędne koło?

Czemu nasi przodkowie nie chorowali?

Jej spożycie jest praktyką, która trwa zaledwie od dziesięciu tysięcy lat. To zbyt krótki okres – 300 pokoleń – by wszyscy ludzie przystosowali się do tej wyjątkowej rośliny.

Kiedyś ludzie nie jedli tyle produktów pszennych co my dzisiaj. Kiedyś pszenica wyglądała całkiem inaczej niż wygląda teraz. Jeszcze zboża z początku XX wieku wyglądały identycznie jak te z początku XVI wieku. Dopiero połowa poprzedniego stulecia przyniosła ze sobą erę nowej pszenicy tzw. karłowatej, zmodyfikowanej genetycznie tak, by mogła dawać plony nawet 10 razy większe niż 100 lat temu. W związku z tym modyfikacji uległy również białka glutenu obecne w pszenicy. Pojawiło się więcej tych wywołujących celiakię. Co ciekawe osoby wrażliwe na gluten, gdy zjedzą chleb z bardzo rzadko już uprawianych, jednych z pierwszych odmian pszenicy czyli samopszy czy płaskurki najczęściej nie wykazują objawów, które pojawiłyby się przy zjedzeniu chleba z pszenicy karłowatej.

Co to takiego ten gluten?

Gluten to po prostu mieszanina białek. Występuje w ziarnach pszenicy, jęczmienia i żyta. To właśnie on powoduje, iż nasze ciasto na makaron czy pierogi świetnie się sklejają i dają formować. Ten gluten powoduje również, że nasze jelita stają się bardziej przepuszczalne i do krwi dostają się substancje toksyczne niewydalone w procesie trawienia. Wtedy bardzo często układ odpornościowy atakuje własne zdrowe organy, tkanki czy komórki (tutaj warto sprawdzić sobie co to są choroby autoimunologiczne).

Indeks glikemiczny a pszenica. Z czym to się je?

pszenica1Mąka składa się obecnie w 70 procentach z węglowodanów złożonych, które dość łatwo się trawią. Zwłaszcza węglowodan amylopektyna A, który trawiony najłatwiej, najbardziej podnosi poziom cukru we krwi. Stąd np. „zjedzenie dwóch kromek razowego chleba tak naprawdę niewiele się różni, a często bywa nawet gorsze, od wypicia puszki słodzonego napoju albo zjedzenia batonika”. Zjedzenie produktu pszenicznego powoduje natychmiastowy wzrost poziomu glukozy w krwi, a następnie jej spadek. Proces ten trwa ok. 120 minut. Po tym czasie większość z nas może odczuwać ponowny głód. Nasz pszenny brzuch domaga się więcej. Sięgamy więc po makaronowy obiad albo ciastko na deser i możemy być pewni, że za dwie godziny apetyt znowu się pojawi.

Czy warto spróbować?

Książka „Dieta bez pszenicy” jest napisana dość przystępnym językiem, w którym odnajdzie się każdy laik. Pełna przykładów, badań daje naprawdę dużo do myślenia.

1_DSC0311Obecnie w kuchni Bani Zdrowia pszenica pojawia się coraz rzadziej. Czasami w postaci jakiegoś dobrego chleba bądź ciast. Albo inspiracji do zdjęć. Jednak nie ma jej tak jak jeszcze kilka miesięcy temu codziennie na stole.

Warto spróbować wyeliminować produkty pszeniczne z menu przynajmniej na dwa tygodnie i sprawdzić jak ciało zareaguje na taką zmianę. Pamiętajcie jednak o jedzeniu kasz, warzyw i owoców, które zawierają dużo błonnika wspomagającego trawienie. Żeby nie zabrakło go w organizmie, gdy odstawicie pszenicę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *